Chyba nie ma już wątpliwości, że internet jest medium na którym opierać się będą wkrótce mainstreamowe media. Żyjemy w czasach, w których władza umysłami przechodzi z jednych rąk, do drugich. Nic więc dziwnego, że na tym polu trwa zażarta walka.

Brak trolli w internecie? Koniec z fake newsami? Polski start-up wpadł na pomysł jak sobie z tym poradzić. A przynajmniej tak wydaje się jego twórcom.

Walka o władzę

W 2014 roku dowiedzieliśmy się, że duże internetowe potęgi planowały zrewolucjonizować ruch w internecie. „Ważne informacje” miały być pchane przez światłowody szybciej, „informacje ważne mniej” miały trafiać do odbiorców z opóźnieniem. Taki internet dwóch prędkości. Ostatecznie projekt oddalono, jednak temat nie upadł. Stawka jest zbyt wysoka, zwłaszcza z perspektywy monopolistów.

Oczywiście sam proces ma już miejsce. Czy to Google, czy to Facebook już od jakiegoś czasu stosują filtrowanie treści, łącznie z banowaniem czy obcinaniem zasięgów „złych” źródeł. Całe szczęście dzieje się to jedynie w obrębie tych platform, nie zaś infrastruktury internetu. Przynajmniej na ten moment.

Polski start-up „na ratunek”

Userfeeds, bo tak nazywa się ta inicjatywa, zamierza wprowadzić narzędzie, które będzie wartościowało treści. Polski start-up otrzymał wsparcie w kwocie 3 milionów złotych. Tech Crunch napisał o tym pomyśle tak (za innpoland.pl) „Nowa firma posiada platformę, która stosuje oparte na technologii blockchain tokeny do nowych znalezisk w sieci. Jej ideą jest walka z tak zwanymi fake newsami, poprzez ekonomiczne zachęty do oceniania zawartości”.

Czytając opis projektu, od razu nasuwa mi się prosty mechanizm, który zniszczy tę piękną ideę. „Ekonomiczna zachęta do oceniania zawartości”. Przecież to model, który funkcjonuje w chwili obecnej. Duże koncerny mediowe mają ogromne budżety i dzięki temu – nie dzięki jakości – docierają do szerszej publiczności. Nieważne czy użyjemy jakiejś zmyślnej technologii czy zwykłych przelewów, pomysł wartościowania w taki sposób to prosta metoda na premiowanie idei wspieranych przez możnych. Z punktu widzenia biznesowego – sukces. Z punktu widzenia idei – bzdura.

Pomarzmy

W idealnym świecie nie powinno być żadnych subiektywnych filtrów treści. Subiektywnym filtrem powinien być mózg odbiorcy.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której w internecie nie ma „złych treści”. Nie ma brutalnych multimediów, nie ma rasizmu, nie ma wulgaryzmów a filmy porno kończą się na ślubnym kobiercu. Czy zwykły zjadacz chleba będzie w stanie rozróżniać i wartościować treść, którą otrzymuje? Idąc dalej, skoro przekaz, który otrzyma będzie wartościowany ekonomicznie, to w jaki sposób do mainstreamu dotrze przekaz osób, które nie są na tyle ekonomicznie sytuowane, aby brać udział przy wartościowaniu informacji?

Informacja to władza

Wracając do rzeczywistości, ten przekaz będzie zawsze zniekształcany przez ośrodek trzymający władzę nad danym medium. Niezależnie od modelu wartościowania, zawsze weźmie w nim udział pierwiastek ludzki, który go spaczy.

Dlatego właśnie ważnym jest, aby informacja była wolna i nieskrępowana. Abyśmy byli w stanie odróżniać pomysły mądre od głupich, abyśmy byli w stanie uczyć się na podstawie tych dobrych, ale i złych idei. Albo chociaż, abyśmy mieli taką możliwość.

Zdjęcie z nagłówka jest autorstwa 401(K) 2012.