Skrót wyjdzie kiepski, ale nie to jest w tej sprawie najgorsze. W Brukseli przyśnił się komuś stary niemiecki sen. Pokrętna demokracja, wizja supermocarstwa i niebezpieczeństwa z tym związane. Spróbuję pochylić się nad tokiem rozumowania „Unijnych Elit”.

Na początku był Brexit…

Sporo emocji wzbudza dyskusja dotycząca wizji tak rozległej unii politycznej, jaką jest UE. Brytyjczycy z pewnością mieli wiele powodów aby zagłosować za wyjściem z tego tworu, jednak nie łudźmy się, wynik referendum to głównie sprzeciw przeciwko nasilonemu napływowi imigrantów.

Widząc ten opór Wyspiarzy, Parlament Europejski robił wszystko, aby zachęcić obywateli UK do pozostania w ramach Unii. Na nic się to zdało. Nazajutrz ogłoszenia wyników, cała narracja włodarzy Unii Europejskiej zmieniła się o 180 stopni i stawiała sprawę jasno: skoro taki wasz wybór, to idźcie w cholerę! Opublikowali nawet specjalne oświadczenie w tej sprawie.

Stoi w nim m.in. zapewnienie dotyczące szacunku dla demokracji. Co jest o tyle zabawne, że jeszcze w maju tego roku Juncker powiedział wprost:

Szefowie rządów państw członkowskich w zbyt dużym stopniu słuchają głosu swoich wyborców. Zamiast tego, powinni oni zachowywać się jak prawdziwi Europejczycy.

Widać zatem wyraźnie, że albo „góra” Unii mocno się obraziła, uniosła honorem, albo miała na okazję Brexitu przygotowany jakiś niecny plan…

Uber Państwo

Na opublikowaniu oświadczenia wzywającego premiera UK do poszanowania wyniku referendum nie poprzestano. Schulz wezwał Camerona do dymisji oraz niezwłocznego wdrożenia procedury wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Ta przemiana „demokratów z Brukseli” bardzo mnie zaintrygowała. Nie musieliśmy czekać długo…

Dziennikarze TVP Info dotarli do dokumentu, który ma być przedstawiony na spotkaniu państw Grupy Wyszehradzkiej (Oryginał: DokumentUE). Po tej lekturze pozostaje cieszyć się, że ten europejski twór nie dysponuje (jeszcze!) aparatem represji i przymusu.

jednaunia

W dokumencie możemy przeczytać, że UE miałaby się przeistoczyć w jedno super-państwo, zależne od dwóch najsilniejszych graczy Unii – Niemiec i Francji. Mało tego, kraje członkowskie nie miałyby prawa do:

  • własnej armii,
  • własnych służb specjalnych,
  • odrębnego kodeksu karnego,
  • odrębnego systemu podatkowego,
  • odrębnej waluty,
  • własnego banku centralnego,
  • kontroli granic i decyzyjności w kwestii relokacji uchodźców na terenie swojego kraju.

W projekcie czytamy również m.in. o wspólnej polityce zagranicznej, która prowadzona byłaby z poziomu władzy Super-państwa. Najbardziej mrocznym tematem jest jednak pomysł powstania European Security Compact, który zastąpiłby narodowe służby specjalne wszystkich krajów Unii, zapewniając bezpieczeństwo i ochronę Europejczykom.

Orwell się w grobie przewraca

Wizja tego państwa to wizja komiczna. Tylko wariaci oddaliby swoją suwerenność, pracując na gospodarki dwóch europejskich gigantów (chociaż Francja wydaje się być takowym jedynie z nazwy). Ale czy aby na pewno? Czy ta chora wizja, która zakłada eliminację państw narodowych, to jedynie mrzonka oderwanych od rzeczywistości „Elit Europejskich”?

Myślę, że Brexit obnażył prawdziwe fantazje włodarzy UE. Wizja nowego ZSRR – Superpaństwa Europejskich Zjednoczonych Kolonii Biurokratycznych. Nie ma co ukrywać – państwa totalitarnego, w której demokracja jest tzw. demokracją ludzi, który myślą tak jak myśli władza.

Pozytywem tej sytuacji może być fakt, że to ostatni podryg UE w stronę internacjonalizmu. W Europie nikt już tego nie kupi. Kraje wracają do modelów państw narodowych, nastawiając się na korzyści, które mogą płynąć z unii handlowych, stref ekonomicznych, stref naukowych czy stref bezwizowych.

Wydaje się zatem, że zamach na państwa narodowe się nie udał. Pozostaje wierzyć, że taki stan rzeczy doprowadzi Unię do modyfikacji swojej roli, bez balastu biurokracji, ograniczeń i globalnej polityki. W innym wypadku pozostaje powtórzyć słowa pewnego Pana z Wąsami: Uważam, że Unia Europejska powinna zostać zniszczona.

Salut