Samotność z wyboru

16
990

Wczoraj globalne święto zakochanych – Walentynki. Osobiście przestałem przeżywać ten czas w jakiś bardziej szczególny sposób, już jakiś czas temu. Do samej okazji, jako święta – nic nie mam i daleko mi do hipokryzji osób zarzucającym im zbytnią komercyjność, kiedy sami rzucają do gardła, gdy komercyjny charakter zarzuca się np. świętom Bożego Narodzenia. Ale nie o tym i nie o nich.

Wokół nas istnieją osoby, które noszą społeczny status singla. Kobiety i mężczyźni, dziewczyny i chłopaki. Jedni i drudzy zapewne doświadczają mniejszej lub większej presji swojego otoczenia dotyczącą (w mniemaniu społeczeństwa) problemu samotności i konieczności znalezienia drugiej połówki. Nie jest to nic złego – znajomi, przyjaciele czy rodzina, wszyscy oni chcieliby, aby ich bliski był szczęśliwy. I w sporej części takich sytuacji mają rację.

Nie dla każdego

Dla większości ludzi, taki wybór nie jest wskazany. Człowiek to istota, która potrzebuje miłości w czystej formie (tej brudnej też, ale o tym innym razem). Większość nie nadaje się do tego, aby być singlem z wyboru.
Wielu spośród tych ludzi okłamuje siebie i uważa, że obecny stan rzeczy to ich wybór i dobrze się z tym czują. Okłamują się w kontekście zarówno wyboru, jak i samopoczucia. W kwestii pierwszego, ich wyborem jest po prostu „łatwizna”. Łatwiej jest siedzieć na dupie i wpieprzać czekoladę. To uproszczenie, ma również wymiar psychiczny – stosują prostą arytmetykę. „Smutno” jest lepsze od możliwego „Smutno i boli” w razie kolejnej porażki. Takim osobom pomaga redukcja pesymizmu w tym równaniu.
Ci, którzy okłamują się również w kontekście samopoczucia, dodatkowo przyklejają sobie sztuczny uśmiech i wmawiają sobie, że jest zajebiście. W rzeczywistości starcza na kilka dni i wpadają w stan depresyjny. Bezsensu. Nie okłamuj się.

Nie na dłuższą metę

Są osoby, dla których bycie singlem to dobra droga, jednak tylko na krótką metę. Mowa tu głównie o ludziach, którzy „leczą się” po zakończonym związku. Nieważne czy był to związek toksyczny, czy całkiem udany, w którym coś wygasło. W takim wypadku lepiej jest na jakiś czas się odłączyć, niż np. przenieść uczucia, czy pieprzyć co popadnie. Uczucia mają to do siebie, że tłumią nieco zdrowy rozsądek.
To mimo wszystko wciąż opcja tymczasowa. Takie osoby wciąż ciągnie do uczucia „bycia kochanym”.

W takim wypadku lepiej jest na jakiś czas się odłączyć, niż np. przenieść uczucia, czy pieprzyć co popadnie.

Singiel z wyboru

Taka osoba jest przede wszystkim dojrzała w kwestii emocjonalno-uczuciowej. Nie twierdzę, że inni nie są – po prostu taki singiel musi twardo stąpać po ziemi, powinien mieć świadomość, że ten stan to jego autonomiczny wybór, zgodny z jego ciałem i duchem. A przynajmniej w dużej jego części.

Osobiście lubię ten stan z kilku względów. Lubię to wyostrzenie myśli, skupienie i swobodę. Dla osoby, która potrzebuje dużo przestrzeni, związek staje się sporym wyzwaniem, większym niż dla takich, którzy nie są egoistami.
Myślę, że jest to również w jakimś stopniu postawa odpowiedzialna, gdy taki singiel sam przed sobą przyznaje się do poważnych braków dotyczących jego funkcjonowania w związkach. Nie mówię o postawie niecierpliwego Jasia, któremu wali się wieża z klocków, który wstaje i biegnie do mamy z krzykiem „nie udało mi się, nie umiem, nie umiem!”, a raczej o trzeźwej ocenie i rzeczowej krytyce własnej osoby. Jeśli byłeś w kilku poważnych związkach i za każdym razem (mimo świadomości błędów) nie udawało Ci się zmienić pewnych zachowań/nie byłeś w stanie pójść na kompromis w kwestiach fundamentalnych dla związku – daj sobie czas. Dojrzałość funkcjonowania w związkach nie musi brać się z przebiegu, to nie exp z RPGa. Możesz się do tego przygotować, nabywając inne mądrości życiowe, żyjąc z dala od związków.

Ale nie z dala od ludzi

W tytule Cię podpuściłem. Bycie singlem z wyboru, wcale nie oznacza bycia samotnym i nieszczęśliwym. Wręcz przeciwnie – świadomie wybierasz wolność, która pozwala Ci realizować się i być szczęśliwym.

I dopiero gdy na Twojej drodze stanie ktoś, z kim poczujesz się równie/podobnie wolnym, będziesz równie/podobnie szczęśliwym i dodatkowo – zakochanym człowiekiem.

Miło, że dotarłeś do końca. Jeżeli zgadzasz się z treścią tego tekstu, albo chcesz jego treść przekazać swoim znajomym – skorzystaj z guzików poniżej. Jeśli chcesz ten tekst skomentować, zapraszam na facebooka.

Zdjęcie z nagłówka jest autorstwa Barta IV.