Mam pewną kontrowersyjną hipotezę. Mam wrażenie, że dla niemałej grupy młodych kierowców, zdobyte uprawnienie do prowadzenia pojazdu jest swoistym pocałunkiem śmierci.

Liczby nie kłamią

Zerknąłem w statystyki, które możecie sprawdzić na stronie statystyk policyjnych. Można w nich znaleźć potwierdzenie dotyczące młodych kierowców. Z opisu poniższego wykresu dla danych na rok 2015:

„Szczególną uwagę należy zwrócić na tzw. „młodych kierowców” w wieku 18-24 lata. Powodują oni dużą liczbę wypadków, w 2015 r. byli sprawcami 5 583 wypadków (20,4%wypadków powstałych z winy kierujących), zginęło w nich 478 osób, a 7 506 zostało rannych.Przyczyną 40% wypadków, które spowodowali „było niedostosowanie prędkości dowarunków ruchu”, a o ich ciężkości świadczy 52,5% zabitych w wypadkach przez nich spowodowanych. Jest to grupa osób, którą cechuje brak doświadczenia i umiejętności w kierowaniu pojazdami oraz duża skłonność do brawury i ryzyka.”

Screenshot_4Brak doświadczenia i brawura. Taka diagnoza jest stawiana przez wielu ekspertów. A może istnieje jeszcze jeden powód?

Wszystko w głowie

Dziś, gdy student może w końcu podrzucić z radości swój biret, wychodząc na rynek pracy jest często do tej pracy nieprzygotowany. Mało tego, ma głębokie przeświadczenie, że jest opłacany poniżej swojej wartości rynkowej. Czy ta sytuacja nie przypomina trochę „rynek nowych kierowców”?

Szkoły jazdy uczą zdawania egzaminu. Nauczą jak odpalić samochód, jak nim ruszyć, jak nim skręcić oraz jak wykonać podstawowe manewry na placu i nie rozbić się po wyjeździe z niego. Zastanówmy się co może dziać się w umyśle młodego człowieka, który – po pomyślnie zdanym egzaminie państwowym – odbiera swoje prawo jazdy.

Czy nie jest tak, jak w w/w przypadku? Młody kierowca wyjeżdża w trasę z przeświadczeniem, że skoro posiada uprawnienia do kierowania pojazdu, to już… potrafi go obsługiwać (mam na myśli poziom kierowcy doświadczonego). Myślę, że takie przeświadczenie jest groźniejsze niż sam brak doświadczenia i (nawet) brawura.

Aby spróbować zbadać ten problem, zerknąłem na dwa inne wykresy z analizowanego dokumentu:

Screenshot_3 Screenshot_2

Oczywiście mam świadomość, że miesiące zimowe oznaczają zmniejszony ruch na drogach (niestety nie dotarłem do statystyk, które pokazywałyby jak dużo mniejszy jest to ruch). Niemniej…
W ostatnich latach więcej śniegu doświadczaliśmy początkiem roku. Zmierzam do tego, że tak drastyczne pogorszenie się warunków na drodze, działa na wyobraźnię nawet najbardziej opornych, powodując obniżenie ich zbyt rozbujanej pewności siebie. Skutkiem tego jest spadek liczby wypadków.

Mistrz kontra uczeń

Myślę, że gdybyśmy zrobili eksperyment znoszący konieczność posiadania prawa do prowadzenia pojazdów, profilując szkoły jazdy na praktyczną naukę jazdy i zdobywania doświadczenia na drodze, podejrzewam, że z biegiem czasu wyszłoby to nam wszystkim na dobre.

Oczywiście prawo i zasady ruchu drogowego obowiązują nadal. Kary za ewentualne złamania prawa są bardziej dotkliwe (i egzekwowane). Jak mantrę powtarzam – za wielką wolnością idzie wielka odpowiedzialność.

Osoby odpowiedzialne wciąż korzystałyby z formy edukacji, przygotowujących je do korzystania z dróg (szkoły jazdy lub jazda pod okiem bardziej doświadczonego kierowcy). Natomiast jeśli chodzi o problematyczną część młodych kierowców, prawdopodobnie nie wyleczylibyśmy ich ze skłonności do brawury, jednak pozbawilibyśmy ich „certyfikatu hardkora”.

Na pewno nie uchronilibyśmy wszystkich potencjalnych ofiar wypadków drogowych. Podejrzewam jednak, że mielibyśmy na drogach więcej świadomych kierowców. Bardziej świadomych swoich małych jeszcze umiejętności i braków w doświadczeniu.

Salut

  • „Zmierzam do tego, że tak drastyczne pogorszenie się warunków na drodze,
    działa na wyobraźnię nawet najbardziej opornych, powodując obniżenie ich
    zbyt rozbujanej pewności siebie. Skutkiem tego jest spadek liczby
    wypadków.” – po prostu nie ma też aż tak wielu aut na drogach, jak w lecie.

    A co do jazdy z doświadczonym, to się zgadza. Gdyby nie to, to nie umiałbym jeździć „na aptekarza” (czyt: prześwit kilka cm da się wykorzystać + do tego cofając).