Pojedynek bidy z nędzą

13
849

Dziś nie wystarczy talent, aby wybić się do czołówki. Dziś nie sprzeda się produkt, który jest dobry, jeśli go dodatkowo nie upierdolimy jakimś z modnych mazideł. Potrzeba zaszokować i chociaż to nic nowego, to problem w tym, że uodparniamy się na szok i potrzebujemy coraz silniejszej dawki. Dlatego obserwujemy i nadal przyjdzie nam obserwować jeszcze bardziej żenujące obrazy w dominującym nurcie. Paradoksalnie, mimo – wydawałoby się, podniesienia poprzeczki dla pretendentów ekstraklasy szołbyznesu, poziom serwowanej nam papki, został znacznie obniżony. Ale winnego wskażę na końcu moi Drodzy.

Historia skandalistów, którzy pojawiali się na kartach historii to temat rzeka. Skala, którą przyjmę, pewnie kiedyś była czymś zupełnie niedopuszczalnym, czymś co w ogólnie nie mieściłoby się w żadnych normach. Jednak to zagadnienie jest jedną z kluczowych zmiennych, w rozważaniu dotyczącym przyszłości, tego, w jakim kierunku zmierzamy.

Pokażemy wam flaki

Zawsze bulwersowały mnie obrazki zabitych, zakrwawionych ludzi/zwierząt, prezentowanych w mediach w zwykłych-ogólnodostępnych programów informacyjnych. Epatowanie szokującym obrazem, sprowadziło zabitego człowieka czy rozczłonkowane zwierze, do roli ulicznicy, która odda się na oczach przypadkowych obserwatorów. Dzięki temu, uraczeni tym widokiem odbiorcy, nie pobiegną do konkurencji po jeszcze większą dawkę nadprogramowej ciekawości i dreszczyku emocji.
To już nie lekcje informatyki, gdzie koledze nieśmiało pokazywało się jedną fotkę z rotten’a. Dziś wystarczy „share”.

Cycki już nie wystarczą

Jeszcze niedawno wystarczyło rozpiąć kilka guzików pod szyją artystki, albo artystę obstawić tabunem roznegliżowanych kobiet, aby znaleźć się na językach. Po latach żałosnych występów na konkursie e(u)rowizji, nasi ostatni reprezentanci zrozumieli, że jeśli nie talentem, nie błyskiem geniuszu to należy zagrać seksem. Prawie im się udało. Ale na ich nieszczęście, front z cycków powędrował w okolice genitaliów. Na poprawność polityczną przy manifestacji mniejszości przeciw większości oraz epatowaniu seksualnością. Kiedy i ten front nieco się wytarł, trzeba było wyjść krok dalej i otrzymaliśmy niezdecydowanego kolesia, który najwyraźniej ma problem z odnalezieniem swojej tożasmości. Ze sceny (słuchałem kawałka na yt, ale obraz szybko sobie zasłoniłem inną zakładką ze względu na rozstrój mojej wewnętrznej wrażliwości estetycznej) można było usłyszeć „hej, mam kutasa, mam i brodę, ale wygodniej jest mi w kiecce, nie wiem co będzie jutro YOLO!!111jeden”. A sam utwór i wokal przeciętny. Na pewno zbyt przeciętny na – wydawałoby się, konkurs PIOSENKI na scenie europejskiej.

Podnieta byle gównem

Głośno żartując z całej sytuacji, zastanawiałem się, czy głosujący i jury nie pomylili się i zarzucając głosowanie, wysyłali smsy o treści „POMAGAM”. Produkt marketingowy, który zobaczyliśmy (kurwa, chciałbym dorwać odpowiednią szczotkę druciankę, aby ten widok wyszorować z mojego mózgu) zdał egzamin i został kupiony. Po ludzku, trochę mi szkoda „Produktu”. Takie niezdecydowanie dotyczące swojej tożsamości może być niebezpieczne. A to, zostało dodatkowo spotęgowane.

Winny

Mówi się – „jesteś tym co jesz”. W tym kontekście, parafrazując – dostajesz to, czego oczekujesz. Zatem odbiorcy, jeśli maja niskie oczekiwania, podnieca ich byle kupa, to nie mają na co narzekać. Na talerzu dostaną odpowiednio wyprofilowane gówno, które przyjmą ze smakiem. Syci, szczęśliwi – umrą. A idąc dalej tym tropem, „jakie życie – taka śmierć”.

Chcesz podyskutować? To wbijaj.

Zdjęcie z nagłówka jest autorstwa Crysco Photography.