Platforma YouTube odpaliła kampanię, która ma ułatwić ludziom coming outy:

O ile rozumiem interes samej firmy „hej, mamy dla was platformę do coming outów!„, tak ponownie zwracam uwagę na to, w jaki sposób próbuje się te wartości sprzedać. Taki materiał to pożywka dla polaryzacji i parodii.

https://www.youtube.com/watch?v=SAHvLAJ-5aQ

Ostentacyjna duma

We wpisie dotyczącym symboliki narodowej, pisałem o pewnego rodzaju wrażliwości na dumne noszenie symboliki. Również w tej materii ostentacja jest czymś idiotycznym. Z racji Euro pewnie często mijacie samochody z trzepoczącymi w pędzie „polskimi flagami”. No właśnie.

Zmierzam do tego, że taka ostentacyjna manifestacja – oprócz swojej groteskowości – jest często powodem gorszego odbioru tej mniej dumnej na pokaz części społeczności. Tak samo jest z osobami homoseksualnymi. Zamiast rzeczowej dyskusji na temat ułatwień dla takich osób (np. prawo do opieki nad partnerem w szpitalu, uprawnienia dyspozycji majątkiem partnera itp.), ekstremiści z LGBT sprawiają, że odbiór całej populacji osób o innej orientacji seksualnej, będzie utożsamiany z tym agresywnym, ostentacyjnym i wulgarnym sposobem bycia. Rzeczywistość jest oczywiście zgoła inna.

Fałszywa pewność siebie

Inna rzecz, na którą chciałbym zwrócić uwagę to budowanie wśród tych ludzi pewnej iluzji pewności siebie. Skoro dotychczas nie mieli odwagi zrobić coming outu, tak – podsycany przez kampanie i ekstremistów z LGBT – nagła decyzja o podjęciu takiego kroku może zakończyć się fatalnie. Niewiele dobrego wynika z hurraoptymizmu, który zderza się z rzeczywistością.

Tolerancję i akceptację buduje się stopniowo. Jestem zwolennikiem rozmowy, dlatego nie do końca przekonuje mnie metoda ostentacyjnej deklaracji, zmuszającej odbiorcę do bezwarunkowego deal with it. Może to znak czasów, w których rozmowa odbywa się za pomocą akronimów i emotikon, a podejmowanie ważnych decyzji życiowych – przy użyciu pieprzonych esemesów.

Pornografia

Patrząc na – zwłaszcza bardzo ekstremalne – postacie, które pojawiają się w podobnych materiałach, zastanawiam się nad wyodrębnieniem osób, na których własną kreację wpływ miała indoktrynacja spornografizowaną sferą kulturalną. Myślę, że będzie to przedmiotem wielu badań, które mogą obnażyć poglądy jakoby ta sfera wynikała jedynie z czynników biologicznych, naturalnych, wolnych od otoczenia i wpływów indoktrynacji.

W przypadku badań tej sfery istnieje pewien problem. Z obu stron konfliktu otrzymuje się skrajnie różne wyniki. Hedonizm, konformizm a może zwykła indoktrynacja lub po prostu natura? Odpowiedzi na to pytanie otrzymamy pewnie nieprędko. Z całą pewnością można jednak stwierdzić, że żadne agresywne i ekstremalne gesty, nie czynią niczego dobrego dla tych, którzy ze swoją seksualnością nie lubią obnosić się publicznie.

Salut