Gdzieś między dyskusjami dotyczącymi symboliki narodowej, kultu narodowych Bohaterów, sensu istnienia jednostek obrony terytorialnej, przewija się nieśmiało tytułowe pytanie. Zastanawia mnie czy dzisiejsi Polacy, którzy głośno mówią o miłości do Ojczyzny, byliby w stanie przelać za nią również własną krew.

Takie czasy

Tytułowe pytanie nie jest bezzasadne. Ma ono głęboki sens, gdy spojrzymy na mapę, na której oznaczono temperaturę światowych konfliktów. Sam kryzys ukraiński jest najbardziej dobitnym przykładem na to, że przeciętny Polak nie powinien zakładać, że rozszerzający się konflikt go nie dotknie bezpośrednio.

Moda a rzeczywistość

Wspomniałem wyżej o rosnącej popularności identyfikacji z Polską. Uważam, że to fantastyczne zjawisko, które ułatwi nam proces odkrywania naszej najnowszej historii, umacniając tym samym tożsamość Polaków. Tożsamość, której brak gubi wiele nacji w dzisiejszych czasach.

Czy jednak ta pozytywna moda i wzrost samoświadomości historycznej, przełożyłoby się na realne siły obrony terytorialnej czy partyzantki?

Wartości

Podejrzewam, że większość osób bez wahania stanęłaby w obronie swojej rodziny czy swoich bliskich. Pewnie nieco mniejsza, by bronić swojego dobytku. Co jednak z „majątkiem wspólnym”, polską ziemią? Jak zmienia się optyka, gdy praktycznie każdy człowiek ma w garażu realną opcję ucieczki?

Gdyby dało się wskrzesić Powstańca Warszawskiego, gdyby udało się wskrzesić Żołnierza poległego gdzieś na froncie walki z III Rzeszą, gdyby udało się wskrzesić Żołnierza Wyklętego, który walczył z terrorem „czerwonego niedźwiedzia ze wschodu”… i gdyby pokazać im stan dzisiejszej Polski, stan polskiej polityki, stan rozwarstwienia polskiego społeczeństwa, warczącego na siebie nawzajem, to czy zdecydowaliby się oni drugi raz stanąć do walki?

Nie mam wątpliwości, że tak. To byli ludzie, w których wartości patriotyczne były mocno zakorzenione, w których ten patriotyzm został zahartowany w żywym ogniu.

Sam nie wiem

Nie wiem jak sam podszedłbym do tematu. Żyjemy w zupełnie innym świecie, z mnóstwem możliwości (również ucieczki), w świecie informacyjnym, w którym walka odbywa się również na poziomie informacji, a zatem zwiększonej świadomości ludzkiej.

Ponadto – mając pełen szacunek do obrony terytorialnej – zgadzam się z argumentem mówiącym o znikomych szansach w starciu takich oddziałów, z oddziałami stricte wojskowymi.

Dlatego właśnie wierzę, że nie będziemy musieli nigdy odpowiadać sobie na to pytanie przed samym sobą. Wierzę, że umocniona zostanie obrona naszych granic, by nikomu łatwo nie podejmowało się decyzji o inwazji na Polskę.

A sam z przyjemnością wybiorę się na strzelnicę, mając nadzieję, że nigdy nie będę musiał zamieniać papierowej tarczy na cel, który bezpośrednio zagrozi mi i mojej rodzinie.

Salut

  • joo

    „gdyby pokazać im (wojennym bohaterom) stan dzisiejszej
    Polski, stan polskiej polityki, stan rozwarstwienia polskiego”

    Nie podejrzewam cię o braki w wiedzy historycznej, ale chyba się zagalopowałeś.
    Międzywojenna Polska to kulturowy nienawidzący się tygiel. Zastrzeliliśmy
    swojego prezydenta kilka dni po zaprzysiężeniu!

    Obrońcy ojczyzny mieli sporą zgryzotę zastanawiając się czy
    faszyści nie rozwiążą za nich Polskich problemów. Mój dziadek wspominał że
    przed wojną Żydzi w jego powiecie
    stosowali zmowę cenową. Jeszcze w 1993r pamiętał, że za worek mąki musiał oddać
    świniaka, bo nie było jak upiec chleba. A mimo to do Polaków trafiło najwięcej
    orderów „sprawiedliwy wśród narodów świata”

    A kto jak się zachowa w godzinie „W”?

    „GDY WIEJE WIATR HISTORII, LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST TRZĘSĄ SIĘ
    PORTKI PĘTAKOM”