Francja skapitulowała

1
374

Francja wybrała nowego prezydenta. Emmanuel Macron pokonał Marine Le Pen w wyścigu o płonący tron stolicy kraju-symbolu upadku zachodniej kultury. Francuzi ponownie wyciągnęli z szaf swój kultowy atrybut ich narodowości. Białą flagą wymachuje dziś statystycznie dwóch na trzech Francuzów. Status quo utrzymany.

Poprawność polityczna ma się dobrze

Powiem szczerze, zupełnie pomijam informacje dotyczące Francji czy Belgii. Szkoda mi czasu na angażowanie czasu i myśli w tematy nieistotne i stracone. Oczywiście, gdy dochodziło do kolejnych ataków terrorystycznych na terenie Francji, było mi szkoda ofiar i ich rodzin. Gdy jednak dociera do mnie, że Francuzi wybrali na swojego prezydenta osobę, która jest entuzjastą bieżącej polityki imigracyjnej… to myślę, że na kolejne tragedie trzeba będzie patrzeć nieco inaczej.

Jeśli dajesz sobie wmówić, że czymś normalnym, częścią życia w dużej aglomeracji miejskiej, jest konieczność akceptacji zwiększonej ilości agresji terrorystycznej to sam jesteś sobie winien. Jeśli prawda, sprawiedliwość, karność są mniej ważne od poprawności politycznej to sam jesteś sobie winien. Sam jesteś sobie winien narodzie francuski. Dlatego następnym razem nie płacz nad ciałami ofiar. Przecież to tylko dane do statystyki. Margines błędu, który jesteś w stanie przełknąć, na który jawnie się godzisz.

Strach przed radykalnymi środkami

Le Pen nie wygrała, gdyż nad światem wisi emocjonalny obrazek ultra-narodowej postawy, którą namalował Adolf (oczywiście rozsierdzony i niekontrolowany narodowy-socjalizm to nic dobrego). W przypadku Francji, kraju odzieranego z tożsamości, kultury, ta postawa ma jeszcze jedno podłoże. Wyniki wyborów pokazały, że większość Francuzów nie dba o to czy wciąż będą Francuzami, czy może staną się mniejszością w kraju ich rodziców i dziadków. Hedonizm i oportunizm nie potrzebują narodowości.

Wynik Le Pen pokazuje, że dla Francji jest już za późno (mam przed oczami ilustrację płonącego Rzymu). Podejrzewam również, że francuska pycha wciąż jeszcze nie dostrzega upadku. Faktu, że niebawem trzeba będzie uciekać, gdyż „swobodny” styl życia niedługo zastąpią surowe reguły którejś z rozgoszczonych kultur. Pułapka poprawności politycznej, „wyzwolonego stylu życia”, zaciska pętlę na szyjach Francuzów.

Mamy jasność

Słyszę i czytam, że pan Macron wygraża Polsce. Ponoć nawoływał do kar dla naszego kraju, ponoć rozrywał szaty nad niedojrzałością naszej nacji, która tak bojaźliwe podchodzi do tematu przyjmowania nieznajomych gości.

Nie mamy się czego bać. Jeśli napakowana kulturystka po kuracji testosteronem, nosząca kurteczkę bundeshwery, trzyma na smyczy francuskiego Ratlerka, to chyba raczej powinniśmy obawiać się samej niemieckiej damy, nie zaś głośno ujadającego miłośnika dojrzałych kobiet.

A w temacie Francji mamy jasność. Nie musimy się łudzić, że francuska władza będzie nam przychylna. Lepszy dobrze zdiagnozowany wróg, niż nieokreślony sojusznik.

Salut