Czas pogardy

1
327

Chciałbym Wam dziś przybliżyć powody braku publikowania w ostatnim czasie oraz moją wizję nowej drogi, którą chciałbym przebyć.

Czas pogardy

W lutym tego roku napisałem wprost: czuję się źle, będąc jednym z tysięcy czynników dokładających się do ruchawki polsko-polskiej. Zauważyłem u siebie wzrost poziomu pogardy dla grup społecznych, które uważają inaczej ode mnie. Zaczynałem ze zdrowego poziomu, pogardy wobec głupków, aby „obudzić się” na poziomie, gdzie poziom mojej pogardy wobec ludzi jest przerażający. Ta sytuacja zmusiła mnie do autorefleksji.

Doszedłem do wniosku, że w dużej mierze zaczynałem równać do poziomu, który starałem się obśmiewać. Oczywiście nie zawsze, jednak mówię o ogólnym trendzie. Może nie widać tego tak w moich tekstach, propagandówkach czy materiałach video. Tak czy inaczej sytuacja ta wpłynęła na moje życie poza jenerałowe, stając się niezdrową dla mnie i mojego otoczenia.

Oderwanie od rzeczywistości

Uczestnictwo w polityce może prowadzić do oderwania od rzeczywistości. Widzimy to u polityków, widzimy u komentatorów politycznych czy publicystów. Ochrona idei, walka ideologiczna, batalie argumentami, wszystko to potrafi wepchnąć Ci pod skórę najmocniejszy możliwy fundament – emocje. Emocjonalny stosunek do idei potrafi utrudniać ocenę argumentów w zmieniającym się świecie oraz otoczeniu idei.

Wydaje mi się, że tutaj właśnie leży granica między zjawiskami, które w dalszych fazach stają się skrajnościami. Zdrowy, racjonalny względem geopolityki nacjonalizm, a z drugiej strony jego ślepa i przesączona emocjami wersja. Byt oparty o wysokiej jakości dorobek kulturowy, z drugiej strony ortodoksyjna próba „nawracania” na taki szlak. Konserwatywna strona broniąca prawdy, kontra konserwatywna strona dołączająca do gry, łamiąc swoje pryncypia, stosując metody liberałów w temacie oportunizmu.

Negacja

Platforma negowała wszystko co robił PiS. PiS negował wszystko co robiła Platforma. PO miało czas aby zreformować Polskę po rządach PiS. PiS miał czas aby zreformować Polskę po rządach PO. Obie strony mogły wejść z buta w swój czas rządów. Jak było, każdy chyba widział. Pomysły były klecone na kolanach, a czas oczekiwania na ich wprowadzenie miał nam „umilić” korowód niekończących się waśni o trybunały czy afery, które kończyły się strącaniem pionków z szachownicy.

W dużej mierze zacząłem postępować podobnie, dokładając się do gówno-tematów, pomagając im żyć.

Demokracja

Straciłem nadzieję, że w Polsce możliwa jest demokracja, której ideą wyciągniętą na sztandar będzie wzniesienie Polski na należne jej miejsce na mapie Europy i świata. Dziś jestem przekonany, że nie ma takiej siły politycznej rebelii wobec establishmentu w naszym kraju. Nie myślałem, że jest aż tak źle, że świat polityki jest aż tak przeżarty ludźmi, których interes jest niekoniecznie spójny z interesem naszego państwa i narodu. To przerażająca wizja.

W tej materii biję się w pierś, gdy pomyślę o moich tekstach i materiałach zagrzewających do uczestnictwa w wyborach. Nigdy nie byłem demokratą, ale dziś również nie mam złudzeń, że narzędzia demokracji mają jakikolwiek sens. O ile miałem przekonanie, że demokracja jest głupim instrumentem (argument „dwóch degeneratów ma większą siłę niż jeden przyzwoity człowiek”), tak dziś mam świadomość, że nie jest on narzędziem do zmiany chorej sytuacji w demokratycznym państwie. To jak próbowanie gaszenia kominka w płonącym domu.

Wszystko płynie

Zawsze chciałem wspierać wartościowe i – jeśli to możliwe – pozytywne idee i działania. Prawdopodobnie taki właśnie piwot wykonam w swojej działalności. Dużo bardziej również zamierzam poświęcić energii na przyswajanie wiedzy, gdyż zbyt często musiałem na szybko łatać luki w tej sferze.

Co z tego wyjdzie, zobaczymy.

Salut