Wybuch Powstania Warszawskiego, którego kolejną rocznicę niedawno obchodziliśmy, to wydarzenie bezprecedensowe. Zasadność podniesienia ludzi do walki? Sądy nad wagą ofiary Warszawiaków w zestawieniu z ewentualną iluzoryczną szansą na odniesiony sukces – to wszystko wciąż mnie przerasta, nie wdaję się w takie dyskusje, dlatego chcę się skupić na innej sferze. Sferze pamięci.

Po doświadczeniu raczej słabego dokumentu kinowego pt. „Tacy jak my„, zostało mi w głowie jedno zdanie, które wypowiedział Kazik Staszewski. Odniósł się trochę do tematu, który poruszałem we wpisie „Cena symboli narodowych„.

Wybuch zainteresowania, wybuch swoistej zajawki tematem ofiary złożonej z warszawskiej krwi, rozniósł się tak szeroko, że czasem potrafi irytować. Ale może właśnie – za słowami Kazika – cała ta energia to efekt długiego czasu tłumienia historii tamtych czasów? Może właśnie powinniśmy teraz pozwolić się tej sile wyzwolić? Może to jest właśnie najlepsza forma podtrzymywania – a może nawet wręcz wzniecenia – pamięci o Bohaterach tamtych czasów?

Wszyscy artyści…?

Ten dokument wzbudził we mnie pewne wątpliwości. Z pewnością byli, są i będą ludzie, którzy w chwytliwym temacie widzą jedynie cyferki, które będą wpływały na ich konta. Dokument traktował o artystach, którzy pomogli się tej całej patriotycznej sile przebić do mainstreamu. Nie mam zamiaru nikomu odbierać wrażliwości i chęci zrobienia czegoś pożytecznego. Ba, w żadnym razie nie chciałbym aby ktokolwiek musiał robić to za darmo. Dlatego przyjmę, że dla wielu temat Powstania jest tematem ponadmaterialnym. Ot po prostu wiem, że to założenie (przynajmniej w jakiejś) naiwne.

Odnosząc się jednak do dokumentu, chciałbym złożyć ukłon w stronę Grupy Teatralnej Warszawiaki, która… jak sama o sobie pisze „Naszym celem jest nie tylko podtrzymywanie pamięci o dawnej Warszawie ale też wskrzeszanie jej wsławionego fasonu! Z szaconkiem!”.

Pamięć

Wracając z kina, nie mogłem oderwać myśli od hipotezy Kazika. „Siła patriotyzmu wybuchła gdyż była przez wiele, wiele lat tłumiona„. Uważam, że jest to świetna diagnoza bardzo pozytywnego zjawiska. Czy zatem powinniśmy odmawiać noszenia patriotycznej symboliki tzw. „karynom” i ich „ryceżom”? Nawet w przypadku odpustowego podejścia i wręcz irytującej ostentacji?

Szczerze mówiąc, nie jestem pewien odpowiedzi na te pytania. A na pewno nie tak pewny jak byłem w swoim ostatnim tekście na ten temat.

Emocje

Najlepszymi nośnikami pamięci są właśnie emocje. Zatem może powinniśmy pozwolić tej pozytywnej emocji rosnąć? Może nie powinniśmy jej blokować jak kiedyś panowie w niemieckich mundurach, czy później „czerwoni” i „niebiescy”?

Punkt widzenia Kazika pokazał mi idiotyzm ostatniej wojenki symbolicznej, która dotyczyła PW’44. Chodziło o noszenie opasek z symbolem „Polski Walczącej”. Że to niegodne, że to deptanie symboliki. A wszystko przeciwko fantastycznej inicjatywie pt. „Mapa przeszłości„.

Pomimo iż Powstanie było wydarzeniem bardzo smutnym, które pochłonęło tak wiele ofiar, może powinniśmy jeszcze bardziej ostentacyjnie świętować efekt poświęcenia Bohaterów tamtych czasów? Może powinniśmy jeszcze bardziej doceniać tamto podsycenie etosu Polaka niezłomnego, który „woli umrzeć stojąc, niż żyć na klęczkach”? Etosu, który być może jest jakąś formą straszaka przed potencjalnym najeźdźcą?

Może to jest droga, która wzmocni przekaz dla młodego pokolenia. Pokolenia, które potrzebuje mocnych przekazów, aby się danym tematem zainteresować.

A może po prostu, bez zbędnego patosu, powinniśmy cieszyć się, że pamięć o 1 VIII ’44 nie ginie i przybiera mniej lub bardziej świadome formy? Szczere formy.

Salut